-Taksówka przyjedzie za 5 minut. - powiedziała pani po drugiej stronie
-Dobrze. Dziękuję. - odpowiedziałam i rozłączyłam się.
Skoro mam jeszcze 5 minut to wezmę sobie wodę z lodówki. Kiedy woda była już w mojej ręce usłyszałam klakson oznajmiający że taksówka już przyjechała. Z tobą przewieszoną przez ramie i wodą w ręce wyszłam z domu. Wsiadłam do taksówki i podałam adres domu moich przyjaciół.
-Czyli pani cel to dom Union J? - zapytał obracając się do mnie przodem
-Zgadza się. - odpowiedziałam z uśmiechem
-O boże! Ty, to znaczy pani to Olivia Robespierre! - wrzasnął młody mężczyzna
-Nie da się ukryć. Tak się nazywam. - odpowiedziałam śmiejąc się
-Jestem pani wielkim fanem. Robi pani nieziemskie zdjęcia. Mogę prosić o autograf? - zapytał
-Dam panu autograf jeśli szybko dojedziemy pod podany adres. - zaproponowałam
-Dobrze. Będziemy tam za 10 minut. - odpowiedział i odpalił silnik
Uśmiechnęłam się w sumie to sama do siebie ,ale spoko. Chyba mam coś z głową! Hehe! Usłyszałam dzwonek mojego telefonu i mimowolnie się uśmiechnęłam, bo to oznaczało że dzwoni ktoś z "Union J". Szybko, o dziwo, znalazłam telefon i odebrałam.
Olivia: Hej Geo!
GEOgre: Cześć Liv! Wszyscy już jesteśmy u JJ i Cat i zastanawiamy się kiedy będziesz?
Olivia: Jak powiedział pan z którym jadę, będę u was za maksimum 10 minut.
George: To my czekamy. Już nie mogę się doczekać żeby cię przytulić. Strasznie się stęskniłem!
Olivia: Ja za tobą też Geo!
George: Chłopaki mi się pchają do telefonu! Muszę kończyć bo mnie zgniotą! Do zobaczenia Livi!
Olivia: Hehe! Trzymaj się Geo, kochanie!!
Rozłączyłam się i schowałam telefon z powrotem do torebki. Pozostałe 5 minut drogi spędziłam na rozmawianiu z kierowcą taksówki. Okazało się że to na prawdę równy gość.
-Już jesteśmy. Teraz poproszę mój autograf. - upomniał się podając mi kartkę i długopis
-Proszę bardzo. - odrzekłam szybko podpisując się
-Dziękuję. - odpowiedział, kiedy mu ją oddałam
-To ile się należy? - zapytałam wyciągając portfel
-Sama pani obecność to była zapłata. - uśmiechnął się do mnie zalotnie
-W takim razie dziękuję i do zobaczenia, mam nadzieję. - rzuciłam wychodząc z auta
Szybko podeszłam do furtki i zadzwoniłam na domofon. Po minucie ktoś raczył otworzyć mi tą cholerną, żelazną furtkę. Weszłam na teren posiadłości i zamknęłam za sobą to chroniące przed natrętnymi fankami i innymi psycholami (PS: BEZ OBRAZY), ustroństwo. Szybkim krokiem ,a nawet może i biegiem udałam się w stronę dużych dębowych drzwi. Na szczęście tu nie musiałam czekać ponieważ zanim jeszcze zdążyłam zadzwonić na dzwonek dziw otworzył mi Jaymi.
-Jaymi!! -krzyknęłam, rzucając się na przyjaciela z przytulaniem
-Livi! Też bardzo za tobą tęskniłem ,ale wiesz trochę mnie dusisz. -powiedział ledwo łapiąc powietrze
-Przepraszam!! Idziemy do reszty? A Olly jest? -zadałam mu pytania wchodząc do domu
-Po pierwsze, nic się nie stało kochanie. Po drugie, tak chodźmy. A po trzecie, Olly też jest. -odpowiadał na moje pytania po kolei
-Cześć kochani!! -wrzasnęłam wchodząc do salonu w którym ujrzałam moich wszystkich przyjaciół
-Livi!! Tęskniłam za tobą kochana! -pierwsza przyszła do mnie Cat i mocno przytuliła.
W jej ślady poszli pozostali. Przytulałam wszystkich dość długo. Ale zdecydowanie najdłużej przytulałam się z Geo i Joshem. Rozsiadłam się na środku jednej z dwóch kanap. Po mojej prawej usiadła Cat i JJ ,a po lewej Josh. Na drugiej usiedli Geo, Olly i Jaymi.
-No to Cat, JJ. Co chcieliście nam powiedzieć? -zapytałam przytulającej się pary
-ZOSTANIEMY RODZICAMI!! -krzyknął JJ i pogłaskał brzuch Cat
-O mój bożę!! Cat!! JJ!! Gratulacje kochani!! -przytuliłam ich bardzo mocno
-Gratulacje stary!! -powiedział Jaymi i przytulił ich
-Będę wujkiem!! Czaicie to? Będę wujkiem!! -darł się Geo i gonił po salonie
-Wszyscy będziemy!! -wyprostował jego wypowiedz Josh
-Ej!! Ja będę ciocią ,a nie wujkiem matoły!! A po drugie już lepiej tak nie krzyczmy bo to szkodzi dziecku. -opanowałam ich
-Dziękuję za wsparcie kochanie. -powiedziała Cat uśmiechając się do mnie
-Livi. -odrzekł Geo przytulając mnie od tyłu przez oparcie sofy
-Hmm? -obróciłam się do niego twarzą
-Simon prosił żebym ci przekazał żebyś do niego zadzwoniła. -wyjaśnił, dał mi buziaka w policzko i usiadł z powrotem na swoje stare miejsce
-Chcecie zobaczyć naszego bobasa? -zapytał JJ
-Ja chcę!! -wyrwałam mu zdjęcie z ręki
-Śliczny bobasek. -stwierdził Josh
-Dajcie mi jedno takie zdjęcie. Proszeeeeee. -popatrzyłam z miną szczeniaczka na przyszłych rodziców
-Wiedziałam że będziesz chciała jedną więc zrobiliśmy odbitkę! -podała mi zdjęcie bobasa jego mamusia
-Dziękuję. Włożę sobie do portfela. A teraz muszę wam wszystkim zrobić zdjęcie. -wyciągnęłam aparat i kazałam im powiedzieć "JCats" i pstryk.
Do wieczora siedzieliśmy u przyszłych rodziców. W końcu około godziny 9:20AM wszyscy postanowiłam się już zbierać. Geo powiedział że mnie odwiezie więc pożegnałam się ze wszystkimi i ruszyliśmy z Shelleyem do jego auta. Cała droga do mojego domu zeszła nam na śmiechu i wspominaniu jak się poznaliśmy.
-No to jesteśmy. Dzięki za podwiezienie Geo. -pocałowałam go w policzek
-Cała przyjemność po mojej stronie. Uwielbiam z tobą przebywać więc to dla mnie żaden problem. -odrzekł również całując mnie w policzek
-Ale i tak dziękuję że robiłeś sobie kłopot. -i tym razem pocałowałam go w policzek
-To żaden kłopot. Już ci mówiłem. Zadzwoń jutro do Simona bo mnie zabije. -również pocałował mnie w policzek
-Zadzwonię. Nie pozwolę cię skrzywdzić. To do zobaczenia. -pożegnałam się z nim całusem w policzek
-Tak to ja się mogę z tobą żegnać. 6 razy buziak w policzek. Do zobaczenia. -ostatni raz mnie pocałował w prawe policzko.
Wysiadłam z jego auta i pomachałam mu. Stałam przed domem do puki jego auto nie zniknęło za zakrętem. Kiedy już go nie widziałam weszłam do domu.
-Halo!? Jest tu ktoś? -krzyknęłam wchodząc do salonu
-Ja jestem kochanie! -zawołała mama z kuchni
-A taty nie ma? -zapytałam wchodząc do kuchni
-Nie kochanie. Gdzie byłaś? -odrzekła stawiając wodę w czajniku na kuchenk
-U moich przyjaciół. JJ i Cat. -odpowiedziałam
-Chcesz herbatę? A kto cię odwiózł? -zapytała
-Nie! A odwiózł mnie Geo! Mam dość tego przesłuchania! Dobranoc! -zdenerwowana odpowiedziałam
Pobiegłam do pokoju. Na łóżko rzuciłam torbę ,wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Zdjęłam z siebie wszystkie ubrania i wrzuciłam je do kosza na pranie. Weszłam pod prysznic i puściłam sobie gorącą wodę. Najpierw umyłam twarz, potem włosy ,a na końcu resztę ciała. Kiedy byłam już umyta wyszłam z kabiny i owinęłam sobie włosy ręcznikiem. Drugim natomiast wytarłam twarz. A trzecim resztę mojego opalonego ciała. Kiedy byłam już słucha posmarowałam się balsamem kakaowym, następnie ubrałam piżamę i wytarłam dokładnie, jeszcze mokre włosy. Umyłam sobie zęby i rozczesałam moje długie kłaki. Na twarz nałożyłam krem i wyszłam z łazienki. Z torby wyciągnęłam sobie telefon i aparat. Telefon położyłam na szafce obok łóżka ,a aparat na komodzie obok jeszcze 2 innych. Podłączyłam mojego Samsunga do ładowania i położyłam się na łóżku. Moja głupota mnie dobija! Zapomniałam zgasić światło! Wstałam i poszłam do drzwi gdzie znajdował się włącznik. Zgasiłam to cholerne światło i wróciłam do łóżka. Byłam tak zmęczona że od razu zasnęłam. Śniły mi się na prawdę świetne jak i trochę dziwne rzeczy.
==========================================
Koniec rozdziału 2 <3 Ale długi hehe.
A to nowi bohaterowie, którzy pojawili się w tym rozdziale
i pozostaną w opowiadaniu dłużej:
![]() |
| Caterina "Cat" Lopez (ma 25 lat) |
![]() |
| Olly Marmon (ma 25 lat) |




